|
Polecamy film i ksiązkę Wiara ze słuchania. Kazania starosądeckie 1980-1992
Już 23 kwietnia ukaże się książka zawierająca nigdy niepublikowane kazania księdza Józefa Tischnera.
Wiara za słuchania to niezwykły zbiór kazań, które ksiądz Józef Tischner głosił w latach 1980 - 1992 w starosądeckim klasztorze sióstr klarysek. Ocalone za murami klasztoru teksty, osobiste i bardzo poruszające są jednocześnie pełne charakterystycznego dla Tischnera poczucia humoru. Wybitny kaznodzieja mówi m. in. o tym, co jest istotą wiary, jak nadać sens ludzkiemu cierpieniu, co znaczy „kochać” i „być dobrym”, i do czego się odwoływać w obliczu życiowych wyborów. Inspirowane Ewangelią i dziedzictwem św. Franciszka homilie uczą odpowiedzialnej wolności, miłości, ale przede wszystkim życia przepełnionego nadzieją.
Związki księdza ze Starym Sączem, w tym również z klasztorem, były bardzo silne: stąd pochodził jego ojciec, tu mały Józio często przyjeżdżał w dzieciństwie, właśnie w Sączu wybudowali dom i mieszkali pod koniec życia jego rodzice. Tischner często powtarzał, że ze wszystkich świętych najbardziej lubi św. Franciszka z Asyżu.
Kazania starosądeckie pokazują, na czym polegał fenomen Tischnera-kaznodziei. Autor Księdza na manowcach prowadzi swoich słuchaczy w głąb scen z Ewangelii, idei franciszkańskich, doświadczenia mistyków, a także wielkich tematów filozoficznych. Mówi o wolności, miłości, pokorze, prawdzie…
Do książki nie można dołączyć płyty, ponieważ zachowane nagrania nie są najlepszej jakości. Niemniej same teksty na pewno wzbudzą zainteresowanie. Dają bowiem możliwość zobaczenia Tischnera w kościele, przy ambonie – w roli, która była dlań ważniejsza niż rola publicysty.
Bydgoszcz - WieliszewZłoty Kamerton dla Wieliszewa Chór Marzenie kolejny raz sięgnął po złoto. Podczas XIX Ogólnopolskiego Konkursu Chórów a Capella Dzieci i Młodzieży, który odbywał się w dniach 3-5 kwietnia w Bydgoszczy, w kategorii dziecięcych chórów pozaszkolnych zdobył I miejsce. Nasi chórzyści „wyśpiewali” 97, 71 pt. i zdobyli następujące nagrody : - ZŁOTY KAMERTON, - PUCHAR MINISTRA EDUKACJI NARODOWEJ za zdobycie 91,71 pkt., - nagrodę pieniężną dla dyrygenta ufundowaną przez Ministra Edukacji Narodowej, - nagrodę Expressu Bydgoskiego, - nagrodę Telewizji Polskiej S.A. Oddział w Bydgoszczy, - PUCHAR MINISTRA KULTURY I DZIEDZICTWA NARODOWEGO oraz nagrodę rzeczową za najlepsze wykonanie utworu obowiązkowego w swojej kategorii („TATA RAK” Bronisława Kazimierza Przybylskiego). Chór wystąpił również podczas koncertu galowego, który był poświęcony pamięci Jana Pawła II. Tekst i foto: Piotr Sypniewski
O miłości każdy śpiewać może
Słuchając tego, co dzieje się w naszym „ambitnym“ przemyśle muzycznym nie dziwię się, że rodacy uciekają za granicę.
Nie mogę zrozumieć zjawiska jakim jest wysyp coraz to nowych gwiazdeczek pop na polskiej scenie. Najbardziej żałosny w tym wszystkim jest fakt, że owe „artystki“ znikają tak szybko jak się pojawiły, często po jednej płycie. I całe szczęście, bo gdybyśmy mieli co kilka miesięcy słuchać kolejnej, rzewnej pieśni o miłości to przynajmniej ja bym się pociął… Choć i tak jestem tego bliski.
Trzeba przyznać, że nasze wokalistki niejednokrotnie są po szkołach muzycznych i rzeczywiście posiadają duże umiejętności. Mimo tego przeraża mnie monotematyczność większości ostatnich produkcji. Czy nie można zaśpiewać o czymś innym niż o miłości? Czy to nie może brzmieć inaczej, bardziej oryginalnie? Może to po prostu urok polskiej muzyki popularnej? Wszystko podobne i słodkie aż mdli.
Jakby tego wszystkiego było mało, na poznańskiej Malcie oraz moście Jordana - Kasia Wilk nakręciła jakiś czas temu teledysk do utworu „Do kiedy jestem“. Zgadnijcie o czym opowiada… .
Przykładem artystki, która zniknęła jak kamfora może być laureatka Idola – Alicja Janosz. Po uraczeniu nas swoją twórczością słuch po niej zaginął. W sumie to dobrze, bo płyta sprzedawała się chyba tylko dzięki programowi, a nie ze względu na to, co na niej było. A było na niej niewiele. Producenci, którzy wzięli Alicję pod swoje skrzydła zrobili z niej „artystkę“ dla gorących trzynastek, marnując tym samym potencjał zwyciężczyni Idola. Zastanawiam się jak będzie w przypadku krążka, który Pani Janosz szykuje nam na jesień. Tym razem Alicja jest autorką wszystkich tekstów oraz współkompozytorką a czasami nawet jedyną kompozytorką muzyki. Wydawać by się mogło, że to plus. W końcu dziewczyna będzie mogła zaprezentować co jej w duszy gra, a nie to co według wydawców miało się sprzedać. Mam jednak pewne obawy w kwestii Pani Alicji. „Artystka“, która po siedmiu latach milczenia nagle postanawia wydać płytę po lichym debiucie nie wzbudza mojego zaufania. Innym niepokojącym faktem jest mnogość styli w jakich rzekomo porusza się teraz zwyciężczyni Idola. Wśród gatunków wymienianych przez portal interia.pl znajdziemy soul, blues oraz funky z domieszką reggae i elementami muzyki gospel. Biorąc pod uwagę „powalający“ popowy debiut taki mish-mash przyprawia mnie o dreszcze i postępującą gorączkę bynajmniej nie w oczekiwaniu na coś rewelacyjnego.
Inspiracyjny zwrot przeżywa obecnie również Reni Jusis. Czytając deklarację wokalistki jakoby jej najnowszy krążek - „Iluzjon“ był powrotem do inspiracji m.in. piosenką poetycką zaczynam się zastanawiać gdzie ta poezja? Przynajmniej w utworze zapowiadającym album -„A mogło być tak pięknie“ jej nie ma. Raczej banalny tekst ma niewiele wspólnego z liryką chociaż być może pozostałe utwory z nowego albumu Reni zaspokajają ten poetycki niedosyt. Zapowiadana na kwiecień płyta ma rozbrzmiewać klasycznymi dźwiękami m.in. fortepianu, akordeonu, pedal steel guitar, melotronu, cymbałów wileńskich, wibrafonu, organów Hammonda i pianem Rhodesa. Brzmi ambitnie choć uprzedzony wszechobecnym banałem na naszej polskiej, komercyjnej scenie mam pewne obawy. Być może jednak „Iluzjon“ nie pójdzie w ślady produkcji naszych ostatnio popularnych wokalistek, które wyrastają jak grzyby po deszczu.
Czy nowy 2009 rok szykuje nam jeszcze jakieś nowe „gwiazdy“? Jeżeli tak to pozostaje mi jedynie mieć nadzieję, że rzeczywiście wpuszczą na nasz muzyczny rynek trochę świeżego powietrza. Nadzieja matką głupich? Przekonamy się… .
Wróbel
|