www.gazetapowiatowa.pl arrow Aktualności arrow Bezrybie Zegrzyńskie

Aktualności

Kultura

Ogłoszenia

Informator Budowlany

Agencja reklamowa

Napisz do nas
Szukaj w artykułach: 
    
Reklama na portalu gazetapowiatowa.pl                **************                               **************                Reklama na portalu gazetapowiatowa.pl                **************                               **************                Reklama na portalu gazetapowiatowa.pl                **************                               **************  
 
Bieżące wydanie
Aktualności
Gmina Jabłonna
Gmina Legionowo
Gmina Nieporęt
Gmina Serock
Gmina Wieliszew
Sport
Dziennikarstwo Obywatelskie
Przystanek Legionowo
Ze studenckiej ławy
Historia nie z podręcznika
Listy do redakcji
Galeria zdjęć
Reklama
Reklama
Numery archiwalne
Aktualności
Gmina Jabłonna
Gmina Legionowo
Gmina Nieporęt
Gmina Serock
Gmina Wieliszew
Sport
Ze studenckiej ławy
Historia nie z podręcznika
Prognoza pogody

Ankieta
Jak oceniasz nowy wygląd naszej strony?
   
   
Reklama
Reklama








































AKTUALNE WYDANIE
nr 26 (276) 29 czerwca 2010
Powiększ okładkę...
 
Reklama
Bezrybie Zegrzyńskie Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Zdjęcie do artykułu

Co tu dużo mówić. Zalew Zegrzyński to wytrzebione przez rybaków, wędkarzy i kłusowników bezrybie. Choć uczciwie należy powiedzieć, że wędkarze są tu najmniej winni, bo nie dość, że w większości przestrzegają przepisów RAPR (Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb), to jeszcze corocznie zarybiają wody zalewu.

 Winna też oczywiście jest sama przyroda, wystarczy tu wspomnieć zeszłoroczne masowe śnięcie ryb obejmujące Bug i kilka mniejszych rzek np. Liwiec czy Rządzę. Padło wtedy kilkadziesiąt ton ryb, w tym dwumetrowe sumy będące dumą Zegrza, a katastrofa nie ominęła także rekordowych płoci, leszczy, karasi, szczupaków i sandaczy. Ogromny cios w sam środek serca każdego wędkarza. 

Nie ma czego wypuszczać

Myli się ten, który sądzi, że to było największe rybobójstwo w historii zalewu. Bezmyślna gospodarka rybacka, wytrzebienie samego choćby szczupaka, doprowadziło do nadmiernej ekspansji skarłowaciałych leszczy i krąpi. Żeby uratować ginącą już tutaj populację szczupaka, należałoby całkowicie odłowić wszystkie skarłowaciałe ryby i od nowa zacząć porządne zarybianie zbiornika, a na samym początku dać nienaruszalny zakaz wędkowania na najbliższe kilkanaście lat. Sytuacja jest dramatyczna, wie to każdy, kto odwiedza ten zbiornik w celach wędkarskich. Dziesięć lat temu, płynąc od ujścia Bugu do zapory w Dębem, można było być prawie pewnym, że nie wróci się o kiju. W zeszłym roku w sierpniu nad zalewem został zorganizowany wędkarski zlot jednego z największych wędkarskich portali internetowych haczyk.pl. Trzydzieści osób przez cztery dni nie robiło nic innego, jak tylko wędkowało. I w dzień i w nocy. Pomimo tego, że zlot zorganizowany pod hasłem C&R (Catch & Relase - czyli złów i wypuść) to wypuszczać i tak nie było czego, bo... niczego nie złowiono. Wypożyczone łodzie, pewne miejscówki brzegowe okupowane dzień i noc, nęcone kilka dni wstecz nie przyniosły żadnego rezultatu. Przeczesywanie wody echosondami nie dało nic. Woda jakby martwa. Ze dwa razy przepłynął pod czujnikiem potężny sum, ale jak na 4 dni ostrego wędkowania to jest nic. Zero. Przypadek? Nie sądzę. To jest po prostu skondensowany obraz stanu zbiornika Zegrzyńskiego.
Zdjęcie do artykułu
Kto zagraża Zalewowi?

Sieci na zalewie są stawiane przez pięć dni w tygodniu. W sezonie na targu w Legionowie ustawiają się rybacy i prosto z samochodów sprzedają niewymiarowe sumy, szczupaki. Okres ochronny też nie ma dla nich żadnego znaczenia, już w kwietniu można kupić małe szczupaczki, a w czerwcu małe sumy. Przy czym przypominam, że okres ochronny szczupaka kończy się ostatniego dnia kwietnia, a suma wolno łowić od pierwszego lipca. Często słyszałam ich rozmowy: że połów na zalewie się udał, poszło nieźle, są zadowoleni. Zaglądam na pakę samochodu. Rzeczywiście - około dwudziestu skrzyń wypełnionych po brzegi rybami, w większości już na pierwszy rzut oka niewymiarowymi. Co do szczupaków i małych sandaczy nie mam wątpliwości – wymiar nie został zachowany. Jednakże po małych leszczach rozpoznaję – ryby skarłowaciałe. Nie wspominam już o tym, że taka sprzedaż ryb woła o pomstę do nieba, bo nie dość, że warunki niehigieniczne, to jeszcze nieodpowiednia temperatura przechowywania. I nikt z tym nic nie robi. Nikogo nie obchodzi, że tak się dzieje. Gdzie jest PSR (Państwowa Straż Rybacka)? Dlaczego Policja wodna, zamiast zajmować się kłusownikami stawiającymi sieci nielegalnie, jeździ wokół zalewu na quadach i sprawdza czy aby na pewno ten biedny dziadunio z trzęsącymi się rękami ma kartę wędkarską? Dziadek złapie kilka płotek na Rządzy i pójdzie do domu, a w okolicach wyspy w najlepsze moczą się kłusownicze sieci. Chyba nie tędy droga.

Zarząd PZW (Polskiego Związku Wędkarskiego) broni się rekami i nogami, tłumacząc, że to są odłowy do celów badawczych i odłowy kontrolne. To co robią wzdłuż całego zalewu te kilometry sieci? Przecież rybacy mają wydawane pozwolenia, ale pozwolenia na połów sieciowy wydawane są za często, zbyt dużej ilości osób i ze zbyt dużymi limitami. Jeśli są to połowy kontrolno-naukowe, to bardzo chętnie zapoznam się z ich wynikami, najlepiej by było gdyby zostały zamieszczone na oficjalnej stronie PZW w formie komunikatu, bo problem nie dotyczy tylko zalewu Zegrzyńskiego ale całej Polski.

Kłusownicy

Zdarzają się też kłusownicy-wędkarze. Spotkałam kilku, na różnych odcinkach Zalewu Zegrzyńskiego i tuż za zaporą w Dębem, już na Narwii, gdzie ponadkilometrowy odcinek jest wyłączony z wędkowania. Śmiali się, że łowią tu co tydzień, mają swoje urządzone stanowisko, nikt ich nie rusza, nikt nie przychodzi, nikt nie sprawdza. W siatce mieli niewymiarowe brzany i rzeczne leszcze. Ta sama sytuacja przy ośrodkach wypoczynkowych nad Zegrzem. Siedzą sobie młodzi (no dobra - niedawno byli młodzi) panowie dwaj i wyciągają niewymiarowe sumy i pakują do reklamówek, popijając piwko i rubasznie się zaśmiewając z głupich ludków, którzy płacą za karty wędkarskie.

I faktycznie, nikt im nic nie robi, bo ciężko tej garstce ludzi patrolować 3300 hektarów wody. Poza tym w nocy nikt nie sprawdza, bo się boją że stanie im się krzywda. W sumie nie dziwię się im jako ludziom, ale w takim razie, na co idą te ogromne pieniądze co roku wpłacane przez setki tysięcy polskich wędkarzy? Na co idą składki wędkarskie tytułowane „na ochronę i zagospodarowanie wód”? Większość strażników (a jest ich niewielu) z ochotniczej straży rybackiej działa charytatywnie, a pieniądze – takie odnoszę wrażenie - rozpływają się w niebycie jak wiosenna kra na Wiśle.


Polskie wody z Zalewem Zegrzyńskim na czele są w tragicznym stanie. Poza środowiskiem wędkarzy w tym temacie panuje niezrozumiała zmowa milczenia. Dla władz, dla zwykłych ludzi problemu nie ma. Nie dotyczy to ich - więc problem nie istnieje. Tymczasem sytuacja zaburza istniejące ekosystemy, wody się eutrofizują, populacje białorybu karłowacieją. Dochodzi do niekontrolowanych ekspansji obcych gatunków na polskie wody. Sumiki karłowate na Lubelszczyźnie i na Śląsku niszczą populacje rodzimych ryb, wyjadając masowo ich ikrę. W Zalewie Zegrzyńskim pojawiła się Babka - mała drapieżna rybka z rejonu Śródziemnomorskiego. Jeżeli do tego jeszcze dokładamy niszczące działanie człowieka... to jeśli się to nie zacznie szybko zmieniać, to nasze prawnuki będą poznawać szczupaka, lina, karasia, sandacza tylko z kart historycznych encyklopedii przyrodniczych.

AMMKK
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
tafalguar   |77.255.63.xxx |2010-03-29 06:42:50
Od lat jest coraz trudniej złapać coś na Zalewie Zegrzyńskim. Dziwne, że nie
przeszkadza to zarządcom, którzy mniej zarobią gdy będzie pojawiało się mniej
wędkarzy. Lepiej iść na łatwiznę i rozsprzedać, rozdać to co już w Zalewie jest.
franek   |83.136.224.xxx |2010-03-29 12:08:46
Zmowa milczenia o której pisze artykuł trwa od dawna na wielu wodach. Bandycka,
rabunkowa gospodarka rybacka, trzebi ryby w sposób barbarzyński. Sprawa jest
znana społeczności wędkarskiej i szeroko omawiana na forach. Starostowie, którzy
są odpowiedzialni za straż rybacką bimbają sobie z obowiązku jaki mają, a
państwo wspiera te działania mające na celu sterylizację wód śródlądowych z ryb.
Trzeba by pomyśleć w kręgach wędkarskich czy nie warto zrezygnować z
uczestniczenia w PZW i zwrócenie się o pomoc do jakichś organizacji europejskich
o pomoc w tej sprawie.
Anonimowy   |78.30.72.xxx |2010-03-29 12:41:32
Dopóki się nie zmieni prawo ustawowe, to wędkarze nie będą mogli nic zrobić.
Jedynym wyjściem jest chyba tylko proces w Brukseli gdzie oskarżonym będzie
Polska i PZW. Ale wtedy też sie zmienią warunki wędkowania dla zwykłego
"poławiacza". Będzie tak jak jest w Irlandii czy w Szwecji. A to już
wielu osobom będzie nie w smak. Jednakże coś-kogoś należy poświęcić, abyśmy
mieli takie warunki jak inni Europejczycy. Tylko czy polską mentalność na to
stać?
kwasik  - winna przyroda?   |83.14.190.xxx |2010-04-01 12:11:37
Winny jest człowiek, a nie przyroda. W tym wędkarze. Wędkowanie jest za tanie, a
i tak większości łowiącym musi się zwrócić, więc biorą wszystko co złowią. A
poza tym ze zlewni Zegrza wpływa do jeziora (zalewu?), używając jednego słowa,
g***o. Zarybienia w tej sytuacji są bez sensu. Bo co będzie jak narybek puści
się w te gówna?
zasadka   |95.49.33.xxx |2010-04-01 13:28:34
Zgadzam się że wędkowanie jest za tanie, ale co poniektórzy w PZW nie powinni
dostawać tego co mają.

Według Ciebie nic nie powinni robić. Dobrze, że
zarybiają to w chwili obecnej jedyna droga. Musi tylko zostać poparta kolejnymi
działaniami.
Anonimowy   |83.136.224.xxx |2010-04-01 15:54:04
Zarybiają? Ile tego narybku w tonach jest wpuszczane do zalewu? Nie wiesz? A ile
ton wyciągają oficjalnie rybacy? A ile ukradną na lewo i sprzedają w Legionowie
na targu i po knajpach? Ile oficjalnie wiemy, a na lewo nie. Wiemy, że jest tego
więcej niż oficjalnie dużo więcej. Jako wędkarz powiem tylko tyle że zapłaciłem
w mazowieckim 152pln, w suwalskim 140pln a zabrałem do domu tylko dwa liny z
suwalskiego i może z 10 szt płotek też z suwalskiego. Tutaj wszystko wypuszczam,
a jest tego niewiele i skarłowaciałe bo drapieżnik został wytrzebiony przez
rybaków.
Anonimowy   |87.205.201.xxx |2010-04-01 17:06:36
Ryby same się rozmnażają w jakiś stopniu.

PZW wpuszcza ryby, przynajmniej
oficjalnie tak informują.

Też płacę składki, a nie łowię na zalewie w ogóle.
Wędkarstwo traktuję jako sport i na prawdę nie pamiętam w ostatnich latach abym
coś zabrał do domu, na patelnię.

Wystarczyłoby żeby Straż Rybacka przejechała
się po sklepach z rybami w okolicy- ileż sumów niewymiarowych, szczupaków.

Ale
im się musi chcieć. Nie chcę nikogo osądzać, ale myślę że PZW siedzi u nich w
kieszeni- najprostsze wytłumaczenie tej gospodarki rybackiej.
Napisz komentarz
Nick:
Strona www:
Tytuł komentarza:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s
:!::?::idea::arrow:
 
Wyślij komentarz:
Security Image
 

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
Reklama







Ogłoszenia płatne
Top! Top!